FRM: Przyszłość edukacji

9. Forum Rozwoju Mazowsza: debata o rozwoju edukacji

Jakich pracowników szukają firmy? Odpowiedź: „jak najlepiej przygotowanych do pracy” – jest tylko z pozoru prosta. Potrzeby gospodarki zmieniają się tak szybko, że szkoła za nimi nie nadąża. Kluczem jest edukacja otwarta na zmiany oraz bliższe kontakty z pracodawcami. Świeżość do metod nauczania wnoszą także projekty międzyprzedmiotowe.

Szkoły nie musimy zmieniać poprzez wielkie reformy. Potrzeba przede wszystkim zmiany podejścia w sposobie kształcenia – należy stawiać problemy bez podsuwania rozwiązań i pobudzać uczniów do stawiania pytań. Lepsza współpraca między samymi nauczycielami ułatwiłaby realizację projektów międzyprzedmiotowych. Tego z kolei nie da się zrobić, gdy dyrektor szkoły nie afirmuje takich zmian. W procesie budowania szkoły elastycznie reagującej na zmieniającą się rzeczywistość nie można pominąć nauczyciela. Musimy odbudować etos zawodu nauczyciela. Takie wnioski płyną z debaty „Edukacja przyszłości. Jak budować mosty między edukacją a rynkiem pracy”, która odbyła się 18 października podczas 9. Forum Rozwoju Mazowsza.

Bezrobocie higieniczne

Dziś rynek pracy wygląda zupełnie inaczej niż 10-20 lat temu. Po raz pierwszy we współczesnej historii mamy do czynienia z tzw. higienicznym bezrobociem, czyli bezrobocia właściwie nie ma – nie pracują te osoby, które nie starają się o zatrudnienie. – W Warszawie większość spośród tych osób, które figurują w rejestrach, to są długotrwale bezrobotni, wymagający innych instrumentów wsparcia. Dziś można powiedzieć, że rynek, który obserwujemy, to jest rynek pracownika. Nie zaspokoimy zapotrzebowania na rynku pracy, odwołując się wyłącznie do własnych zasobów; musimy sięgać do pracowników z zagranicy – uważa Tomasz Sieradz, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Warszawie.

W debacie o przyszłości edukacji uczestniczyli (od lewej): Marcin Paks, dyrektor ds. współpracy z sektorem edukacji BeCREO Technologies; Jarosław Zaroń, dyrektor Mazowieckiego Samorządowego Centrum Doskonalenia Nauczycieli; Tomasz Sieradz, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Warszawie; Lars Lööw, dyrektor Szwedzkiej Rady ds. Europejskiego Funduszu Społecznego; prof. dr hab. Tomasz Rostkowski, Pracodawcy RP; Artur Andrysiak, członek zarządu Agencji Rozwoju Mazowsza, fot. Franek Mazur

 

Rośnie zapotrzebowanie na dobrze wykształconych specjalistów i nie jesteśmy pod tym względem krajem odosobnionym. – Mamy wzrost gospodarczy i duże wymagania wobec pracowników, a jednocześnie dosyć duży poziom bezrobocia. Pracodawcy jednak rozpaczliwie poszukują pracowników – mówi Lars Lööw, dyrektor Szwedzkiej Rady ds. Europejskiego Funduszu Społecznego. Wyjaśnia, że wiele zależy od wykształcenia. Jeśli ktoś nie ma wykształcenia specjalistycznego bądź zawodowego, w Szwecji nie może liczyć na szybkie zatrudnienie.

Nie będziemy nauczeni?

W Szwecji, podobnie jak w Polsce, to władze lokalne odpowiadają za przygotowanie młodych ludzi do wejścia na rynek pracy. – Nie wiem, czy w przyszłości będzie to możliwe. Przed nami wyzwania związane z kształceniem ustawicznym. System oświatowy nie jest gotowy do tego, by sprostać wyzwaniom świata zdominowanego przez nowe technologie. W przyszłości nasz system musi być bardziej elastyczny. Szkoły będą musiały kształcić inne grupy osób niż dziś. Nie będzie tak, że raz uzyskamy wykształcenie i będziemy nauczeni. Nie ma takich sytuacji, że ktoś wykonuje tę samą pracę aż do emerytury. W systemie niemieckim kładzie się nacisk na edukację w miejscu pracy. My zaś skupiamy się na tym, by ludzie byli gotowi do podjęcia pracy – dodaje Lars Lööw.

Dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Warszawie zauważa, że doświadczenia niemieckiego modelu nauczania są nam bliskie. – Wprawdzie inaczej wyglądała gospodarka i system edukacji, ale element związany z kształceniem zawodowym był dobrze rozwinięty. Dzisiaj ta sytuacja jest diametralnie inna. Na świecie zachodzą dynamiczne zmiany dotyczące rynku pracy, mentalności. Kreślenie, jak przyszłość będzie wyglądać za 15 lat, wydaje się ryzykowne – uważa Tomasz Sieradz. WUP w Warszawie odpowiada za działania wspierające uzupełnianie i podnoszenie kwalifikacji w RPO WM oraz w Programie Wiedza Edukacja Rozwój.

Na Forum Rozwoju Mazowsza przygotowano ofertę również dla uczniów, fot. Franek Mazur

 

Zmiana oddolna ma sens

Edukacja wymaga myślenia o przyszłości i inwestowania. Ale przy obecnej dynamice rozwoju cywilizacji wszystkie wizje wymagają monitorowania i zmian w programowaniu systemu. Zdaniem dyrektora WUP – niezależnie od wykształcenia, pracodawcy zwracają także uwagę na kompetencje społeczne: umiejętność pracy zespołowej, punktualność, odpowiedzialność, uczynność, otwartość na drugiego człowieka. Zaczynamy mieć z tym problemy.

– Podstawowym problemem pracodawców jest dostęp do ludzi, którzy są zdolni do pracy. Niekonieczne tych, którzy mają maturę i ukończonych kilka fakultetów, ale tych, którzy mają konkretne umiejętności. W Szkole Głównej Handlowej nie trzeba nikogo zachęcać do biznesu. Są koła studenckie, wizyty pracodawców, praktyki. Z drugiej strony mamy XIX-wieczny system edukacji, który przeżył reformę. Reforma była związana z tym, że kiedyś w Polsce był wyż. Edukacja nadal się „nie odreformowała”. Jeśli zastanawiacie się, dlaczego słyszycie o czymś po raz trzeci: co było w podstawówce, gimnazjum, liceum – to właśnie dlatego, że celem tego systemu nie jest przygotowanie ludzi na rynek pracy, tylko zniechęcenie ich, zatrzymanie jak najdłużej w szkołach – uważa prof. dr hab. Tomasz Rostowski, który reprezentuje także organizację Pracodawcy RP. To grzech pierworodny systemu, który musimy zwalczyć.

– 15 lat pracowałem w szkole, zajmowałem się doskonaleniem zawodowym nauczycieli. Teraz współpracujemy z instytucjami, jednostkami naukowo-badawczymi. Nie wierzę w żadną odgórną zmianę. To się nie sprawdza. Wierzę w zmianę oddolną, której źródłem są nauczyciele. Wielką niesprawiedliwością byłoby sądzić, że nauczyciele nie dostrzegają, że świat się zmienia – uważa Marcin Paks, dyrektor ds. współpracy z sektorem edukacji BeCREO Technologies. Krokiem w dobrą stronę są projekty w obszarze edukacji finansowane m.in. z RPO WM. Przykładem jest choćby „Szkoła bliżej nauki” – projekt realizowany przez Centrum Nauki Kopernik z udziałem 38 szkół.

Zawodówki mają przyszłość

Kształcenie techniczne i zawodowe mniej więcej od 10 lat się odbudowuje, ale są miejsca, w których nieprzerwanie było w dobrej kondycji. W Warszawie takie szkoły, jak Technikum Mechatroniczne nr 1 na ul. Wiśniowej czy Zespół Szkół Gastronomicznych na ul. Poznańskiej, dawno postawiły na młodych ludzi, którzy chcą się uczyć czegoś, co da im zawód i pieniądze. Kluczową rolę odgrywają tu ludzie – dyrektorzy szkół, nauczyciele – którzy nie odpuścili kształcenia młodzieży na rynek pracy, gdy było to „niemodne” (ukończenie ogólniaka i studiowanie dla samego dyplomu już nie jest atrakcyjne). Dzięki temu nie musimy tworzyć szkolnictwa zawodowego, technicznego i policealnego od zera.

Podczas Forum Rozwoju Mazowsza promowano ofertę szkolnictwa zawodowego, fot. Franek Mazur

 

Wciąż przywołujemy model niemiecki jako wzorcowy. – System klasowo-lekcyjny jest trudny do zmiany. Wielu nauczycieli próbuje się z niego wyrwać; pracują inaczej niż jak w wieku XIX, są nagradzani. Centrum Edukacji, spółka Orlenu, prowadzi w Płocku szkołę chemiczną. Jej uczniowie od 20 lat korzystają z praktyk i staży. Tam się ten system sprawdza. Jest to kwestia relacji między zakładem pracy a szkołą – dodaje Jarosław Zaroń, dyrektor Mazowieckiego Centrum Doskonalenia Zawodowego Nauczycieli.

Już w poprzedniej perspektywie finansowej (lata 2007-2013) zrealizowano wiele projektów, które zainicjowały renesans szkolnictwa zawodowego. Ważnym ich elementem były praktyki i staże w przedsiębiorstwach. – Pracodawców nie trzeba do niczego namawiać. W branży hotelarskiej, turystycznej czy wysokich technologii eksperci chętnie się spotykają z młodzieżą. Do tego mamy znakomite programy edukacyjne dostawców technologii: Dell, Microsoft, HP, Cisco. Pracodawcy nie tylko sami uczą młodzież, ale też szkolą nauczycieli. Nie ma w Polsce potrzeby, by pracodawców namawiać do tego, by dzielili się wiedzą z uczniami czy studentami. Studenci i uczniowie wnoszą do biznesu świeżość. Warto ten trend rozszerzać – dodaje prof. Rostowski

Artur Andrysiak, członek zarządu Agencji Rozwoju Mazowsza, podał przykład szkoły, która podpisała kontrakt z przedsiębiorstwem na 5 lat. Dotyczył utworzenia klas patronackich. – I nie było to wcale skomplikowane. Wystarczyło wysłać do szkoły handlowca, który przedstawił ofertę dyrektorowi. Dobrego pracownika można mieć wtedy, kiedy przez jakiś czas można mu się przyjrzeć, czy nadaje się do tej pracy, czy sobie poradzi – konstatuje.

Nowy zawód

Rynek pracy zależy od wielu zmiennych i powiązań między oczekiwaniami pracodawców i pracowników. – Prognoza OECD mówi, że 65% dzieci rozpoczynających naukę będzie pracować w zawodach, które jeszcze nie istnieją. To badanie mówi również, że 50% zawodów, które istnieją dzisiaj, zniknie – mówi Jarosław Zaroń. Tylko w ciągu kilku ostatnich lat przybyły nowe zawody, np. trener pokemonów, menedżer kariery w sieci, bloger. Niektóre osoby dopiero po kilku latach pracy dowiadują się, jaki wykonują zawód. Karol Lewandowski, współtwórca bloga „Busem przez świat”, przyznał, że dopiero po kilku latach podróży i publikowania treści na stronie zorientował się, że jest blogerem. Przypomina się znany miłośnikom twórczości Stanisława Barei dialog z filmu „Nie ma róży bez ognia”:

Dąbczak: No, Jasiu, w moim zawodzie!
Janek: A co to za zawód?
Dąbczak: No, to jest ten, jakby ci to powiedzieć… To jest nowy zawód, wiesz, on nie ma nazwy.
(cyt. za portalem filmweb.pl)

Szkoła otwarta

Dziś wszyscy – od przedszkola po uczelnię – chcą uczyć kreatywności, ale czy wiadomo, na czym ona polega? Ken Robinson* twierdzi, że szkoły zabijają kreatywność. Nie zgadza się z tym Jarosław Zaroń. – Robinson definiował kreatywność jako zdolność do kreowania pomysłów, które mają wartość. Pedagodzy twórczości podkreślają: uczmy myślenia pytajnego, czyli róbmy tak, żeby uczniowie stawiali pytania, byli dociekliwi. I uczmy myślenia dywergencyjnego: stawiajmy problemy, które mają więcej niż jedną odpowiedź. Bo jeśli odpowiedź jest jedna, to nie ma się nad czym zastanawiać i niczego nie nauczymy – uzasadnia. Kreatywność nie powinna być celem, ale elementem metody edukacyjnej. Postawy kreatywne ułatwiają rozwiązywanie problemów i naukę. Wiedza jest przyswajana niejako przy okazji pracy nad jakimś zadaniem.

Nie musimy się bronić przed technologią, ale nie powinniśmy też traktować jej jako najważniejszego narzędzia w edukacji. – Nie chodzi o zasypanie szkoły technologią, ale o to, by stworzyć atmosferę kompetencji kluczowych opartych na wartości edukacji. Wartością edukacji jest np. relacja pomiędzy nauczycielem a uczniem. Mamy badania, które potwierdzają, że wprowadzenie technologii do szkół nic nie zmieni, nie podnosi kompetencji uczniów – mówi Marcin Paks.

Edukacja otwarta na zmiany, projekty międzyprzedmiotowe oraz bliższe kontakty z pracodawcami pozwolą budować most pomiędzy szkołą a rynkiem pracy. Czego oczekują pracodawcy od pracowników? – Oprócz twardych kompetencji ważna jest komunikacja. Może być wspaniały programista, który jednak sam nie jest w stanie niczego wymyślić – zauważa Marcin Paks. Młodzież, która bierze udział w projektach realizowanych zespołowo, uczy się współpracy i komunikacji. Dodatkowe korzyści to praca nad wytrwałością (projekt trzeba zakończyć) i elastycznością. – A widzimy, że jest z tym problem u ludzi wchodzących na rynek pracy. Będzie coraz mniej takich zawodów, w których przepracujemy kilkadziesiąt lat – dodaje dyrektor Paks.

Wyzwania na najbliższy czas

Żyjemy w okresie szybkich zmian i trzeba się do nich zaadaptować. – Młodzi ludzie muszą przyjąć do wiadomości, że będą pracowali w zawodach, które jeszcze nie istnieją. Już teraz w Szwecji potrzebują wsparcia. Jednym z głównych naszych wyzwań jest też wsparcie migrantów, by nauczyli się języka szwedzkiego – mówi Lars Lööw.

Taką będziemy mieli przyszłość, jaką będziemy mieli edukację. – A edukację będziemy mieli taką, jakich będziemy mieli nauczycieli. Powinniśmy zainwestować w nauczycieli i przywrócić godność tego zawodu, miejsce w społeczeństwie, właściwe wynagrodzenie. Skoro nauczyciel ma kształtować młodego człowieka, szukać nowych kierunków, to nie może czuć się zahukany. Musi czuć się mentorem, menedżerem, musi wyjść poza ramy sali lekcyjnej – podsumowuje Tomasz Sieradz, dyrektor WUP w Warszawie. Najważniejsze, by podjąć trud odbudowania etosu nauczyciela i szkoły, która powinna elastycznie odpowiadać na potrzeby młodych ludzi i rynku pracy. Rozpoczynając proces edukacji w przedszkolu, nigdy go nie zakończymy. Będziemy się uczyć przez całe życie. Nic się nie kończy, dopiero zaczyna.

 

Opracował Jerzy Gontarz

* Światowej sławy ekspert w dziedzinie edukacji, kreatywności i innowacyjności oraz jeden z najpopularniejszych i najbardziej inspirujących mówców.